Kocha, nie kocha… kocham, nie kocham…
Wyliczanka
W sumie sama się we wszystkim gubię… Jak go nie widzę, to mi go brakuje, a jak już się z nim spotkam… To nie chcę…
W sumie z […] miałam podobnie.
Po prostu od dawna już dochodzę do wniosku, że nie jestem z stanie pokochać NIKOGO.
Nie jestem zdolna do miłości, przykro mi. To uczucie jest mi całkowicie obce- zauroczenie, chemia- tak. Pożądanie może też.
Mam takie huśtawki nastrojów- czasem zdaje mi się, że bardzo mi na nim zależy… Z drugiej strony zaś- że jest mi całkowicie obojętny…
Chyba nie tak wygląda miłość?
Miłość po prostu nie istnieje. Najpierw człowiek jest zauroczony, zafascynowany.
Potem zostaje tylko przywiązanie… A może przyzwyczajenie.
Człowiek wymyślił sobie miłość, po to tylko,by uzasadnić(usprawiedliwić?) swoje popędy; by wyróżnić się czymś od zwierząt. Bo niby dlaczego ludzie się zdradzają? Wciąż szukają nowych partnerów? Bo TAKA JEST NASZA NATURA. Samcy dążą o tego, by zapłodnić jak najwięcej partnerek, samice zaś, by wydać potomstwo.
Tyle. Czysta fizjologia.
Miłość to uśpienie własnego sumienia, udowadnianie sobie czegoś, czego tak naprawdę nie ma.
Chwalmy szatana, naszego pana.
Niech żyje wielki czwartek!
-
crazymoniusia:
Pokaż wszystkie (1) ›